fbpx

Maski w teatrze osobowości

Maski w teatrze osobowości

Każdy chce być kimś, i uważa się za kogoś. Kochającego męża, dobrego przyjaciela, pasjonata fotografii, fascynata minerałów czy jogina. Człowiek nakłada na siebie wiele ról, których zbiór zwiemy osobowością. Ta ostatnia integruje wszystkie cechy, które uznajemy za swoje, definiując w ten sposób naszą tożsamość.

Skąd te maski?

Nasza osobowość prężnie korzysta z zakresu zbiorowego, czyli warstwy społeczno-kulturowej, na którą składają się normy zachowań oraz przynależności do grup i kręgów zainteresowań. Aby odnaleźć się w społeczeństwie, powinniśmy znać swoje wartości, które pokazujemy innym jako wizytówkę, z własnoręcznym podpisem “jestem właśnie taki”. W zależności od osób lub grup, z którymi wchodzimy w interakcje, część naszego zakresu społecznego zmienia się lub pozostaje ukryta.

Oprócz zakresu zbiorowego są jeszcze wierzenia i przekonania, które precyzują i zarazem ograniczają nasz umysł do pewnych sposobów myślenia – a więc i zachowań. Czy istnieje inteligentne życie na Ziemii? – pobawimy się tym chwilę, pozwalając sobie na własne przemyślenia z nutką fantazji, czy od razu odwołamy się do tego, co na ten temat uważa nauka?

Z drugiej strony mamy ludzi religijnych, którzy wiele spraw doczesnych tłumaczą boskim planem. Gdy ktoś taki się zastanawia czy można? Od razu ciśnie mu się na język odpowiedź jednego z polityków: “Można. Gdyby to było złe, to Bóg by inaczej świat stworzył” (z przymrużeniem oka ;). Wierzenia i przekonania dają nam niesamowitą pewność i podparcie dla umysłu, ponieważ nie są kwestionowane, nawet jeśli cały świat pokazuje nam, że jest inaczej.

Łącząc te wrodzone, jak i wyżej wymienione nabyte wzorce, można powiedzieć, że maski to wszystkie programy z przeszłości, które utrzymujemy z wygody i komfortu, gdyż dostarczają nam gotową do użycia, wypracowaną reakcję na bodziec. Szczególny odcisk na psychice zostawiają ciężkie życiowe doświadczenia, czy traumy z dzieciństwa. Ale każde przeżycie, którego jesteśmy obserwatorami albo uczestnikami, może doprowadzić do wytworzenia w nas wzorca myślowego na zasadzie warunkowania “gdy dzieje się coś, to jestem taki”: odchodzę od sytuacji, zagłębiam się w nią albo próbuję szukać konsensusu – pogodzenia i zrównoważenia. Za każdym razem gdy nadarza się podobna sytuacja, za priorytet będzie wybierana ta sama znana z przeszłości odpowiedź.

Z punktu widzenia ego nie jest ważne czy decyzja była poprawna, czy błędna, gdyż priorytetem jest zachowanie komfortu i wygody wynikających z utrzymania spójności osobowości. Dla czystego umysłu wszystko jest prawdziwe i ma tę samą wartość – istnieje. Na skutek obranej hierarchii wartości wdajemy się w zagrywki “dobra ze złem”, wplątujące nas w teatrzyk cieni, gdzie człowiek często posługuje się najprostszym możliwym rozróżnieniem: pozytywne-negatywne. Jak coś zyskałem, to jest to przyjemne, a więc pozytywne dla mnie (zachowuję poczucie komfortu), kiedy coś tracę, to czuję się nieprzyjemnie, negatywnie (tracę poczucie komfortu).

Najprościej zauważyć to przy relacjach, które mimo toksyczności wolimy podtrzymywać, bo już znamy te osoby i wiemy, czego możemy się po nich spodziewać. Świat, choć mroczny i brutalny jest znany i przez to budzi mniej wątpliwości, niż nieznany potencjał czegoś nowego. Nowy zakres relacji byłby tutaj zbyt wielką zmianą, wymagającą ponownego podejścia i poukładania życia na nowo.

Czym są maski?

Maski pełnią zarazem funkcję drapieżniczą jak i ochronną, a ich odpowiednikiem w naturze jest kamuflaż. Wchodząc w nową relację, z reguły staramy się pokazać swoją najlepszą stronę. Dopiero przy bliższym poznaniu okazuje się, że nie jesteśmy w stanie ciągle ukrywać się pod tą samą miną i naturalnie na powierzchnię wychodzą pozostałe cechy. Bezpieczniej jest pokazać tę lepszą część siebie niż od razu całość, ryzykujemy wtedy odrzucenie tylko tej części, którą zdecydowaliśmy się pokazać, a nie całości nas.

Innym rodzajem maski może być cecha osobowości wypracowana na bazie negacji. Spokój może wynikać z tego, że dziecko widziało, jak dorośli się kłócą i zdecydowało, że ono tak nie chce. Jako dorosła osoba będzie wyglądać na spokojną, ale tak naprawdę jej cechą jest unikanie konfliktów. Ktoś, kto ignoruje wszystko wokół, też może wyglądać na spokojnego, mimo że wewnątrz nie zgadza się ze światem, sądząc, że wie lepiej. Bardzo często osoby z depresją na zewnątrz pokazują pogodną minę, mimo że wewnątrz zapadają się pod ciężarem własnego nieszczęścia.

Maski wymagają od nas bycia jakimiś w określonych sytuacjach, stąd są czymś nadrzędnym, co tłamsi naszą prawdziwą tożsamość. Ukrywając ją głęboko wewnątrz siebie, tworzymy stan niezgodności, a maska będąca początkowo dobrym rozwiązaniem, staje się swoistym więzieniem jaźni.

Oddając część swojej wolności w ręce innych ludzi, społeczności, nauki, religii, i wszelkim reakcjom wypracowanym w przeszłości w zamian zyskujemy komfort niepodejmowania się niewygodnych dla nas pytań, a więc i większą stabilność dotychczasowych poglądów – “bo przecież wszyscy tak robią”, “widocznie taki już jestem”, albo “używam tylko tego szamponu do włosów”.

maski psychologia

Po co nam maski?

Maska pokazuje nas, ale tylko ten wydzielony zakres kilku cech, które chcemy uwypuklić na światło dzienne. Można powiedzieć, że maski są naszą odpowiedzą na oczekiwania zakresu społecznego, i mają zapewnić nam akceptację oraz przynależność. Nie sposób wtedy dostrzec całości człowieka, bo pokazuje on tylko tyle siebie, ile chce, co daje mu większe poczucie kontroli sytuacji, a więc i komfort.

Jedną z głównych ról w teatrzyku cieni grają myśli nasiąknięte emocjami, gdyż to właśnie nagromadzone przeszłe emocje stanowią wypełnienie masek. Emocja powstaje gdy myśl odnosi się do ego, dotyka osobiście programów z podświadomości, z którymi się utożsamiamy, wskutek czego nie wiemy, dlaczego tak silnie reagujemy.

Ważne, by pamiętać, że podział na złe i dobre emocje jest wytwarzany na drodze ewolucji kultury człowieka. Nauczyliśmy się myśleć o jednych emocjach jako o złych, gdy inne pragniemy poznać (i przy sobie zatrzymać) jako te dobre. Tego rodzaju rozpatrywanie emocji prowadzi do wielu błędów poznawczych, które ograniczają możliwość doświadczania życia do bezpiecznej sfery, w której nie chcemy widzieć stresu ani niepokoju.

Tymczasem każda emocja to informacja o naszym stanie psychicznym oraz polaryzacji względem wybranego kierunku. Smutek informuje nas o tym, że ciągle trzymamy coś, co już odeszło, jest więc oczyszczający – w nadmiarze może być dołujący i przytłaczający; gniew napędza do działania, jest wyzwalający i transformujący – nieopanowany może stać się destruktywny i krzywdzący; strach wyostrza uwagę i wzmaga czujność – ale zbytnie przesycenie spowoduje zmrożenie lub panikę.

Wszelki negatyw wynika więc z nadmiaru, do którego przyjęcia nie byliśmy gotowi, a nie z istoty rzeczy. Przykładowo przesadna radość może być krótkowzroczna i naiwna sądząc, że każdy problem da się załatwić z uśmiechem na ustach. Nadmierne podążanie za przyjemnością prowadzi do zamykania się w strefie komfortu i lenistwa.

Póki nie dokończymy myśli, podążamy za nią budując poczucie przywiązania – najczęściej emocjonalnego i mało rozsądnego podejścia zachęcającego nas do automatycznego wyboru rozróżniającego nasze zachowania na dobre i złe. Ze względu na wydarzenia z przeszłości, ta ocena będzie niepełna i odnosząca się do już przeżytych doświadczeń. Posługując się pamięcią naładowaną emocjami, podejmiemy taki wybór, który uchroni nas przed negatywnymi aspektami lub też zapewni nam pozytywnie odbierany komfort.

Czy maska może być twórcza?

Naturalnie chcemy poznawać siebie i programy, które wykorzystujemy, aby nauczyć się z nimi lepiej żyć. Ego na rękę jest, żeby były one zoptymalizowane i mniej kosztowne, ale nie za bardzo chce je zmieniać na nowe. Umysł jest przestrzenią, która nie tworzy sama z siebie, lecz jest podatna na wpływ myśli, które przyjmujemy jako własne. Brak nowych myśli rozszerzających perspektywę i doświadczenia powoduje, że kręcimy się wokół tych samych schematów. Pozorny ruch zmian służy optymalizacji pod strefę komfortu, a oczekiwania, że tym razem będzie inaczej, nie sprawdzą się, dopóki będziemy próbowali sięgać po nowe, starymi metodami.

Wiedza pozwala coś zrozumieć, jednak jeśli nie wdrożymy tego w życie, to tylko zracjonalizujemy sobie, że można, ale nie trzeba, tyczy się to innych, ale nie mnie. Tym samym człowiek wciąż tkwi w tych samych programach, rozważając, co było i co mogłoby być, zamiast po prostu zrobić coś nowego.

Strefa komfortu mówi, że jesteśmy niezmienni, wszystko ma stabilne podłoże, jednak kiedy zmienimy w sobie jedną myśl, to okazuje się, że możemy też zmienić wszystkie inne. Jeśli maska jest tylko czymś ukrywającym, to wzmacnia niechęć do zmian, gdyż służy ochronie i zachowaniu obecnego stanu rzeczy, a nie wychodzeniu poza niego. Maska jest więc sztuczna, kiedy słuchamy się programów z podświadomości sprzyjających naszemu komfortowi. Przykładowo, będę cicho gdy ktoś się kłóci, aby samemu nie oberwać, jednak to nie jest spokój, a unikanie konfliktów. Są też osoby wyglądające na pewne siebie, które pokazują swoją agresję na zewnątrz, maskując nią swoje słabości i niskie poczucie własnej wartości.

Odważając się na odejście od nurtu podyktowanego zakresem społecznym i programami z przeszłości, otwieramy się na odwrotność maski, czyli wizję, że w przyszłości to może wyglądać inaczej, mogę taki być. Stanowi to zdecydowanie cięższą ścieżkę, gdyż brak maski może wywoływać brak zrozumienia i akceptacji w społeczeństwie, jednak pozwala osiągnąć więcej.

Wizja staje się czymś prawdziwym, siłą napędową do zmiany w konkretnym kierunku. Wtedy zakres odniesienia do całości, na co mam zwrócić uwagę, aby stać się takim, jakim chcę, popycha nas naprzód, ku realizacji marzeń i celów.

Jeśli bazujemy tylko na podświadomości, to znajdziemy w niej wyłącznie programy z przeszłości. Wówczas nie widać z nich wyjścia, gdyż człowiek traktuje je jako coś trwałego i nie do zmiany, ponadto one nie rozwiną go poza dotychczasowo znany zakres. Drugą opcją jest zwrócenie się do nadświadomości, zakresu wizji nas samych już posiadających to czego chcemy. Pozwala to ominąć jedną z głównych blokad umysłu, pt. “jeszcze tego nie mam”, ”jeszcze taki nie jestem” i zmienić swoje myślenie na wychodzące ze stanu docelowego, zamiast zmierzające ku niemu w niekończącym się procesie.

Nadświadomość mówi, że programy przeszłości nie mają znaczenia, bo póki istnieje wolny wybór (wolna wola), istnieje też możliwość zmiany w dowolnym kierunku. Do naprowadzania umysłu na nowe tory służy medytacja.