fbpx

Labradoryt i jego właściwości. Kamień filozofów

Labradoryt i jego właściwości. Kamień filozofów

Labradoryt to kamień filozofów, drążących znaczenie myśli, emocji i wrażeń, aby odkryć abstrakcje, z których się wywodzą. Doświadczenia z tym minerałem, mógłbym opisać jak wizytę w sanktuarium myślicieli, z którego wszystkie gwiazdy są na wyciągnięcie ręki, gotowe do poznania. Labradoryt ułatwia skupienie, uczy stanowczości, co ułatwia sięganie do sedna zagadnień, aby wdrożyć obrane wartości w życie codzienne. Oprócz tego ma jeszcze jedną przydatną przy rozwoju duchowym cechę, którą zrozumiesz, w trakcie lektury.

Labradoryt – opis ogólny i budowa minerału

Labradoryt to kamień półszlachetny, ceniony w rękodziele za łatwość obróbki i mnogość zastosowań, a także wyjątkowy charakter i unikatowy, pobudzający wyobraźnię wygląd każdego z okazów. Stanowi mieszankę albitu oraz anorytu i jest wydobywany również w Polsce. Fizyczna powłoka labradorytu zakrawa o pełne spektrum szarości oraz ciemniejsze odcienie zieleni. Eskimoska legenda głosi, że niegdyś w labradorycie znajdowała się zorza polarna, którą uwolniła jedna z wojowniczek – jednak część zorzy wciąż tkwi zaklęta w tym kamieniu, stąd jego oczarowujący blask.

Cały urok i niezwykłość tego minerału, biorą się właśnie z metalicznych, odbijających światło powierzchni, którymi jest usłany. Nadają mu niepowtarzalny charakter, powodując iluminacje rozmaitych kolorów o wielu odcieniach: żółtego, zielonego, błękitnego, niebieskiego, a niekiedy pomarańczowego i fioletowego. W niektórych okazach, gradienty na bazie wyżej wymienionych barw, dają fantazyjne połączenia, takie jak srebrno-chabrowe płomienie, żywe złoto w wiecznym tańcu, czy neonowe chmury nad lazurowym wybrzeżem.

Kim właściwie jest filozof?

Skoro będę opisywał „kamień filozofów”, poczułem, że warto będzie wyjaśnić kim właściwie jest filozof (w moim zrozumieniu), gdyż przez powiedzenia takie jak “nie filozofuj mi tu”, znaczenie tego podejścia do świata zostało mocno wyprane i często postrzegane jest jako coś niepraktycznego, oderwanego od realiów rzeczywistości. Filozofia oznacza umiłowanie mądrości, a więc gotowość na porzucenie utartych szlaków i obnażenie pozorów, w imię poznania istoty badanych zagadnień i ich całościowego zrozumienia. To ostatnie, często postrzegane jest przez ezoteryków jako rzecz zbędna lub wręcz wynikająca z wredoty nauki, która ciągle próbuje coś udowadniać, zadaje za dużo pytań i jawnie wątpi w subiektywne odczucia i doświadczenia jednostki.

Tymczasem filozof zdaje sobie sprawę, że subiektywność doświadczeń wynika z niedoskonałości i toporności materii świata fizycznego, a błędy w interpretacji zdarzają się nawet jasnowidzom. Dlatego nie obawia się negacji statusu quo, aby powiedzieć “sprawdzam!” schematom mogącym wynikać z opacznego przyjęcia czegoś za pewnik. Tym samym, dąży do całościowego poznania poprzez harmonię zmysłów oraz wrażeń pozazmysłowych, myśli i idei, emocji oraz uczuć.

Labradoryt oczami jasnowidza

Poniżej omawiam kolejne warstwy minerału, wraz z wyjaśnieniem, jakie działanie zyskuje dzięki nim labradoryt.

Wewnętrzna struktura energetyczna

Energetyka labradorytu usłana jest wieloma cieniutkimi liniami energii przypominającymi wielobarwne, przeplatające się ze sobą neonowe niteczki. Są one utkane gęsto, lecz nieregularnie, przez co skręcają się ze sobą tworząc niewielkie “pęcherzyki powietrza”. Gdy energia płynie kanalikami, każdy z nich rozświetla się swoim kolorem, a dochodząc do wspomnianych wyżej przestrzeni, fale rozpraszają się na nią całą wzajemnie przenikając, co daje efekt przypominający nakładające się na siebie obrazy niedostrojonego telewizora. Opuszczając tę sferę, każda z fal ponownie trafia do swojego kanaliku, by po chwili znów wziąć udział w symfonii barw we wspólnej przestrzeni. Ułatwia to umysłowi rozebranie określonej perspektywy na czynniki pierwsze i ponowne złożenie jej w spójną całość, co umożliwia pełniejsze poznanie jej znaczenia.

Na bardziej abstrakcyjnych planach, wizje labradorytu mogą przypominać kartkowanie kronik wieczności, jakbyśmy przeglądali rodzinne zdjęcia od najmłodszych lat formowania świata. Przestrzeń ta budzi również skojarzenia z pokojem do wywoływania zdjęć, obwieszonego wte i wewte odbitkami, na których pod wpływem obecności energii wyłania się świetlisty obraz. Patrząc „nieco w bok”, bardziej w stronę barw, labradoryt przypomina morską komnatę w grafitowej otulinie. Morski zielono-niebieski wywołuje wrażenie, jakby chciało się sięgnąć za horyzont i posiadało wystarczające pokłady dyscypliny, by faktycznie tam dotrzeć. Towarzyszy temu przeświadczenie, że u kresu tej wyprawy czeka coś wartościowego. Grafit sprowadza na obrane tory, dystansując od mogącego rozpraszać otoczenia, jakby mówił: “Jestem tu gdzie chciałem – reszta mnie nie interesuje”.

Same komnaty przypominają zaś kompleks sanktuaryjno-badawczy, którego ściany usłane są mnóstwem żywych obrazów konstelacji gwiezdnych, o wręcz hipnotyzującej głębi. W ścianach i kolumnach wspierających komnaty możemy znaleźć też wielobarwne, żywe iskierki gwiezdnego pyłu, które na skutek losowych lub zamierzonych wyładowań barwią owe obrazy, czyniąc z nich kolorowe witraże, przez które możemy patrzeć na to samo z nową perspektywą. Te cechy czynią labradoryt mocnym wsparciem przy pracy z poglądami i przekonaniami, które dotąd braliśmy za pewnik.

Warstwa zewnętrzna – pole auryczne

Emanacje labradorytu przypominają kosmiczny pył zwiewany subtelnym podmuchem wprawnego rzemieślnika, przywracającego kreślone wieki temu schematy zabytku do dawnej świetności – na ich podstawie jest w stanie wykonać prace renowacyjne łączące pierwotną myśl architekta z teraźniejszymi potrzebami. Gdy wtłoczymy w minerał więcej energii, łagodne podmuchy zaczynają przybierać formę gwałtownych pulsacji, jakby mówił: “Dość gadania! Pora na konkrety”.

Skromne i niewychodzące daleko poza sferę fizyczną minerału linie auryczne przypominają kielichy kwiatów na cienkich łodyżkach lub wiązki elektrostatyczne w kuli plazmowej – jednak znacznie gęściej usłane, przez co nie wędrują po całej sferze, a raczej delikatnie kołyszą jak “włoski” ukwiałów głaskane nurtem wody. Te z kolei, układają się w mniejsze lub większe kształty zbliżone do membran głośników pulsujących falami, przypominającymi renderowanie na samolotowych radarach.

Jakie barwy aury ma labradoryt?

Podobnie jak metaliczne odblaski powierzchni fizycznej, kolory aury labradorytu, występują w bardzo szerokiej palecie. Zacznijmy od jasno-szarego, przypominającego dopiero co ostygły popiół, wraz z ciemniejszymi pasmami. Mieszanka ta, czyni tło neutralnym, wyciszając je względem tego, na co aktualnie kierujemy uwagę. Dodatkowo ciemniejsze pasma dają efekt okiennych framug, przez które możemy doglądać to co aktualnie nas interesuje, podczas gdy te, skutecznie odgradzają od mogącego rozpraszać otoczenia.

Znajdziemy w nim jeszcze szaro-zielony świadczący o nieustępliwości i gotowości do pokonania wszelkich przeciwności, niczym komandos przedzierający się przez nocny las. Zielono-niebieski (morski) w odcieniach “navy”, daje znać, że to czego się podejmujemy, wymaga i jest warte dyscypliny, a więc i pewnych wyrzeczeń, jakby miał rzec: “Weź to sobie do serca”. Dodatkowo otwiera na przyjęcie nowych koncepcji, które mogą burzyć stary porządek rzeczy, dając poczucie, że zmieniają się tylko prądy morskie i fale, jednak to wciąż ta sama woda.

Labradoryt przejawia również kolor miętowy, będący powiewem świeżości wśród skostniałych poglądów, niczym morska bryza chłodząca lico w upalny dzień, nęcąc do dalszego spaceru wzdłuż wybrzeża. Ciemny niebieski (w kierunku chabrowego) jest kojarzony z wnikliwą analizą godną uniwersyteckiego profesora sięgającego korzeni podejmowanego zagadnienia. Granatowy wskazuje na wiarę, że rozwiązanie istnieje i znajduje się tuż za całunem mroku, który wystarczy rozświetlić, aby sięgnąć całego skrywanego wewnątrz kolorytu.

Sprawia to, że labradoryt potrafi rzucać łuny, niekiedy przypominające zorze polarne wielu przeplatających się barw o rozpalających mrok niskich tonacjach, rozpływających się na wzór neonowych plam benzyny w lustrze kałuży. W związku z tym minerał ten dobrze rezonuje z pełzającymi, ukrywającymi się w cieniu materii, zakręconymi względem siebie schematami ego. Wprawiając je w ruch na kształt wodnych fal wywołanych za pomocą synchronicznych, powtarzalnych pasm decybeli.

Łuny te, niczym jedwabne chusty lądują również na aurze osoby korzystającej z labradorytu, rozświetlając określone pasma wibracyjne. Najczęściej pada na żółty i niebieski, które w zależności od siły, z jaką doładujemy labradoryt, spoczywają leniwie w cieniu drzew lub błyszczą jak metal wystawiony na słońce w samo południe. Te pierwsze świadczą o zwyczajnych myślach skupionych na formach obserwowalnych w fizycznym świecie. Drugie zaś będą bardziej inspirujące i pokrzepiające serce jak ciekawa rozmowa z przyjacielem darzonym sympatią od lat młodości.

Niczym odpowiednia mieszanka przypraw na podkręcenie smaku i aromatu, kombinacja tych wszystkich barw wzmacnia w kamieniu filozofów właściwość wskazywania i wydobywania na powierzchnię ruchu zatopionego w materie, w sposób podobny jak odblask odbija światło. Wspiera także precyzje, wzmacnia chęci doskonalenia i szlifowania istniejących ścieżek oraz dodaje stanowczości w odnajdywaniu znaczenia myśli, emocji, wrażeń itp.

Niektórych może zaskoczyć, że w labradorycie idzie dostrzec też jasny błękit i róż. Delikatne i kojące jak mięciutkie latawce mniszka w otulinie puszystego, błękitu nieba. Taki koktajl barw oznacza miłość i uwielbienie, którymi prawdziwy filozof darzy mądrość.

Labradoryt i jego właściwości

We wszechświecie musi istnieć wymiana energii, gdyż inaczej wszystko byłoby zimne. Następuje ona dzięki rozróżnieniu na dwie podstawowe siły: aktywną – yang i pasywną – yin, które są w nieustannym tańcu. Dzieje się to również przy minerałach, dlatego podstawowe działanie każdego z nich może przybrać formę bardziej pasywną lub aktywną.

Forma yin

Labradoryt w formie pasywnej służy jako wypełniacz domniemanych braków. Na skutek wszelkich negacji rzeczywistości, w strukturach umysłu tworzone są jej substytuty maskujące niechciany obraz świata, mające imitować taką jego wersję, na którą łaskawie zechcemy przystać. Przez zbyt częste korzystanie z tej komfortowej funkcji ego, nasze postrzeganie może ulec wypaczeniu, czego konsekwencją będzie popadanie w apatię, nihilizm a w skrajnych przypadkach cięższe schorzenia psychiczne. Tym samym, sami tworzymy własne braki, które staramy się czymś zapełnić, a wartości będące ich sednem wciąż się nam wymykają – jak ogon kręcącego się za nim w kółko psa.

Pasywne podejście labradorytu daje możliwość kontakt z pożądanymi wartościami, których myślimy, że nam brakuje. Tym samym kamień filozofów pozwala na odzyskanie spokoju ducha i “popycha” w stronę dobrego samopoczucia jak sprzyjający wiatr w żagle. Dzieje się tak, gdyż przestajemy kierować wysiłek w podtrzymywanie braków i zaczynamy dostrzegać nadmiar możliwości w zasięgu ręki. Świat znów staje otworem, jest ciekawy i pełen okazji, jak dla małego dziecka, które mimo jego nieznajomości, patrzy na otoczenie jak na zbiór sprzyjających okoliczności.

Niestety, jest to rozwiązanie chwilowe, gdyż bez faktycznego przepracowania wartości, czyli odnalezienia jej w sobie, wrócimy do wcześniejszego marazmu zaraz po wyczerpaniu emanacji labradorytu z pola aurycznego. Na szczęście, jego aktywna forma działania służy właśnie do przekonania się, że ta stara, zakurzona skrzynia, której dotąd nie poświęcaliśmy uwagi, jest pełna złota.

Forma yang

Kamień filozofów w formie aktywnej – yang, (na której to opisaniu w przeważającej mierze koncentruje się ten artykuł) niewątpliwie pasuje do myślicieli, łaknących drążenia sedna myśli, przypuszczeń czy poglądów. Budzi ciekawość i nieustępliwość, godną eksperymentatorów, którzy jako pierwsi odkryją koperty z wynikami badań, rzutującymi na przyszłość ludzkości – w końcu testy zakończone, to co przyniosą już przesądzone i nie ma na co czekać. Labradoryt pomaga również odczytywać znaczenie przypisywane emocjom, co czyni go przydatnym przy rozwijaniu inteligencji emocjonalnej.

Właściwości magiczne, którymi obdarzony jest labradoryt, czynią z niego dobre narzędzie do szlifowania dyscypliny i stanowczości myśli. Choć są to raczej efekty uboczne żywego zainteresowania tematem, do którego przystępujemy. Kamień filozofów podpowiada, aby mieć baczenie na to, czego się używa. Żeby poznać narzędzie, z którego się korzysta. Wraz z nim, szkoda czasu na gdybanie, a wręcz oczywistym staje się, że dopóki nie zajrzymy pod wieko tej szarej, zakurzonej skrzyni, nie dowiemy się, ile skarbów znajdziemy w środku. Właściwości te sprawiają, że labradoryt jest dobrym minerałem do “odkurzania ego” i pracy nad sobą.

Rozświetla ciemności meliny, w której zaszyło się ludzkie ego, pośrednio ukazując nasze niedoskonałości i wady wynikające z braku czystego wglądu świadomości w wykonywany proces. Bardziej skupia się jednak na ukazaniu tego światełka w tunelu, śladu po pierwotnej idei i wartościach, za którymi dążyliśmy, zanim zmieniliśmy tok myślowy na wygodniejszy, podyktowany topornością materii fizycznego świata.

Labradoryt – właściwości lecznicze

Według medycyny niekonwencjonalnej labradoryt posiada również właściwości lecznicze, takie jak pozytywny wpływ na gospodarkę hormonalną, wspierające przy kłopotach z pamięcią i bólach głowy oraz stawów i kości. To opracowanie skupia się jednak na interakcjach z labradorytem w sferze psychiczno-emocjonalnej, dlatego wspominam o tym bardziej jako o ciekawostce, do samodzielnego sprawdzenia.

labradoryt właściwości magiczne

Jakie działanie ma labradoryt?

Labradoryt służy do porządkowania chaosu, a raczej wyłaniania informacji z pozornego chaosu, w którym już to wszystko jest (przypomina mi to postać z loga Dreamworks, łowiącą wśród chmur). Pozwala to doświadczyć, że w gruncie rzeczy nie tworzymy niczego nowego i nie jesteśmy w stanie wymyślić niczego prócz tego, co już istnieje. Korzystamy z tych samych wiecznych i doskonałych idei i archetypów, na których bazowali zarówno nasi przodkowie, jak i będą wykorzystywać potomkowie nienarodzonych jeszcze dzieci. Technologia daje nam nowe “zabawki”, jednak chcemy się nimi bawić tylko ze względu na te, czy inne wartości, które przewodzą – z poczucia ich braku wynikają te same potrzeby, jednak zaspokajamy je na coraz to nowsze sposoby.

Kamień filozofów, niczym detektywistyczny puder wskazujący odciski palców, podświetla ślady między naszymi interpretacjami a myślą, o którą faktycznie nam chodziło. Mogą się one wydawać losowo porozrzucanymi okruchami mieniącymi się rozmaitymi kolorami, jednak umysł potrafi je skrzętnie połączyć i wrócić do pierwotnego znaczenia, z którego czerpał – wyłonić z mroku ścieżkę, łączącą je we wspólną całość.

Można powiedzieć, że działanie labradorytu przypomina nieco jaskinię platońską, stanowiącą metaforę wpływu idei na świat materialny, ukazując rozbieżność pomiędzy rzeczywistością a postrzeganymi przez ludzi zjawiskami. Kamień filozofów nie przedstawi nam idei samej w sobie, ale pomoże dostrzec jej cień, który odbieramy przez materie – dodając, że to przecież nie o cień chodzi, a o to co go rzuca. Skierowany do siebie uzmysłowi nam, za jakimi cieniami wodzimy wzrokiem. Sięgając z nim do stanów, uczuć i idei stanowiących dla nas abstrakcje, jak np. spokój, miłość, szacunek, szczęście, czy punktualność ukaże się nam teatrzyk cieni, pomagający doświadczyć ich ulotności z różnych perspektyw. Dzięki temu możemy poznać wiele interpretacji tego samego i rozbudować nasze ego, czyniąc je lepiej przystosowanym na przyjmowanie i przekazywanie wartości, które chcemy przejawiać.

Pomaga to również zauważyć, że rdzeń każdej myśli jest już tym diamentem, jednak nasza perspektywa na niego wymaga oszlifowania. I to przecież o ten diament nam chodziło, a nie o dwie tony węgla, w których się zakopaliśmy, na skutek zboczenia z obranej ścieżki. Labradoryt pozwala uzmysłowić sobie, że w gruncie rzeczy chciało się dobrze, tylko po drodze coś poszło nie tak. Nie mieliśmy zamiaru nikogo zranić, a jedynie zaznaczyć, że mamy na ten temat inne zdanie. Nie chcieliśmy spartaczyć roboty, po prostu od początku czuliśmy, że powinniśmy zająć się czymś innym, ale głupio nam było zrezygnować.

Nie doświadczysz bezkresu nieba, patrząc na odbicie w kałuży. Aby dowiedzieć się, jakie jest, odklej wzrok od ziemi i spójrz w górę. A sam popełniony błąd ma drugorzędne znaczenie względem szczerej chęci poprawy i bycia lepszym człowiekiem.

Przejdźmy teraz do tej przydatnej w rozwoju duchowym właściwości, o której wspominałem we wstępie.

Kamień wdzięcznych filozofów

Wszyscy mamy wady i to jest w nas fajne. Dodają nam smaczku, jak ostre przyprawy. W końcu charakter budowany jest przez to co czyni nas osobliwymi przypadkami. Dlatego z wad można wydobyć niepowtarzalny aromat, jeśli tylko starczy nam zapału, aby szlifować je dotąd, aż staną się zaletami.

W tym przypadku wdzięczność jest efektem zdjęcia klapek z oczu i ciężaru z barków. To wdzięczność za bezcenną radę od siebie dla siebie. Głęboka wdzięczność do siebie i całego świata, że w końcu pozwoliliśmy sobie pokazać, o co właściwie nam chodziło, a otoczenie po prostu to przyjęło, po cichu i bez sprzeciwu. Za co można być bardziej wdzięcznym niż za sposobność do rozwoju i możliwość stania się lepszym sobą?

Człowiek dostrzega wówczas starania oraz wkład siły stojące za efektami swoich i cudzych działań. Można to nazwać Efektem Pigmaliona, ukazującym doskonałość w niedoskonałości – czyli doskonałość ducha przejawiającego się w niedoskonałym świecie, czyniąc go doskonalszym.

Przesycenie labradorytem

W pewnych okolicznościach działanie, jakie umożliwia labradoryt może stać się uciążliwe. Jeśli płynne doświadczanie świata zostanie nagle przerwane przez burzący je chaos, dociera do nas, jak płytkie były niektóre elementy, na których opieraliśmy swoje postrzeganie. Gdy zawodzi nawet najmniejsza, najbardziej niepozorna część, potrafi ona obnażyć niedoskonałość całego systemu. Dlatego wprawienie w ruch pojedynczej myśli wspierającej dane założenie, może ukazać, że cała perspektywa z nim związana nie działa do końca poprawnie.

Właściwości te, czynią labradoryt pomocnym przy zmianach. Jednak zamiast drobnego remontu, może wyjść z tego rewolucja lub wręcz zamach stanu ukazujący złożoność i skomplikowanie procesów, które dotychczas wydawały się oczywiste, tym samym destabilizując cały system zrozumienia, na którym się opieraliśmy. Tam, gdzie dotąd (być może przez wiele lat) widzieliśmy wyraźną, poukładaną ścieżkę, pojawiają się załamania, jakbyśmy patrzyli przez taflę wody.

Z tego powodu, początkującym użytkownikom labradorytu, może on wydać się negatywny, wprawiający w zamęt. Jest to efekt poruszenia delikatnych, jeszcze do niedawna gładkich i bezprogowych przejść między myślami, składającymi się na dany pogląd.

Dlatego w trakcie sesji z labradorytem wymagane jest opanowanie i skupienie na jednym zagadnieniu, którego się podejmujemy. Skakanie z kwiatka na kwiatek w tym przypadku może przynieść więcej niepewności i zwątpienia we własne Ja, niźli słodkiego pyłku. Osoby, które wcześniej nie medytowały, powinny szczególnie uważać na przesycenie labradorytem, gdyż nadmiar jego emanacji spowoduje prześwietlenie tego, z czym na co dzień nie chcemy się stykać, co postanowiliśmy ukryć przed sobą i światem – wrażliwymi odłamkami naszych niedoskonałości spoczywającymi w cieniu podświadomości.

Praca z labradorytem

W zależności od pozycji względem człowieka wyżej wymienione właściwości i działanie, jakie ma labradoryt, będą delikatnie modyfikowane. Choć cechy charakteryzujące labradoryt pozostaną te same, nasza perspektywa względem nich się zmieni.

Trzymany w lewej ręce, labradoryt będzie skłaniał do przyglądania się wspominanemu wyżej teatrzykowi cieni z dystansem, jakbyśmy oglądali film, siedząc w ostatnim rzędzie kina – zapewnia to jednak pełniejszy ogląd sytuacji. Dzierżąc kamień filozofów w prawej ręce nabieramy większej ochoty do sięgania sedna problemów, aby rozgryźć je jak łupinę orzecha, z którego wykiełkuje drzewo zrozumienia. Wiąże się to jednak z przesiadką do pierwszego rzędu, z którego nie sposób objąć całości ekranu.

Gdy labradoryt trzymany jest w obydwu rękach lub wpływ kamienia filozofów zostanie równo rozłożony po aurze, jego działanie można porównać do utalentowanego pasjonata modelarstwa, który pod lupą łączy najdrobniejsze elementy składanego modelu w całość. To właśnie pełny potencjał kamienia filozofów, dzięki któremu możemy wnikać głębiej, działać precyzyjniej i zrozumieć więcej z jego nauk.

Przebywający w pomieszczeniu, np. na półce z “obsługą bezdotykową” subtelnie skłania do refleksji i pozwolenia sobie na pełniejszy ogląd sytuacji przed podjęciem działania. Może też budzić stany pragmatycznej zadumy i rozmarzenia, mające przybliżyć do doświadczenia i zrozumienia. Trochę jak u dziecka wpatrującego się w niebo, próbującego odgadnąć rozmaite formy zaklęte w nieoczywistych kształtach chmur.

Łącząc labradoryt i moc innych kamieni

Poniżej przedstawiam niektóre z testowanych połączeń:

  • Czaroit – podczas gdy labradoryt skupia się na ukazaniu najwyraźniejszych odcisków, czaroit świetnie rozwija połączenia między nimi, przykuwając naszą uwagę do przepływu energii, który następuje w oraz pomiędzy. Tym samym z punktów orientacyjnych powstaje cała mapa z widocznymi trasami, co zwiększa nasze zrozumienie sensu badanych spraw;
  • Ametyst – podkręca aurę labradorytu, sprawiając, że ten chce sięgać głębiej, lecz niekoniecznie w kierunku zrozumienia, a bardziej w stronę zachwycania i nasycania się doświadczeniem;
  • Kryształ górski – podczas gdy labradoryt woli działać bliżej materii, wyłaniając z mroku jedynie to czego potrzebuje, kryształ górski prześwietla wszystko na wylot. Z początku może to dawać efekt prześwietlonego zdjęcia, na którym ciężko połapać się kto jest kim, lecz gdy się zsynchronizują, labradoryt nabiera śmiałości, by sięgać jeszcze dalej w przestrzeń, jakby zamiast odblasku miał ze sobą reflektor.
  • Hematyt – który sam w sobie jest budujący w siłę, z labradorytem daje poczucie, że faktycznie dałoby radę porwać się z motyką na księżyc – sky is not the limit. Może to jednak prowadzić do zbędnej brawury.
  • Granat – mocno koncentruje się na sobie, czyniąc wpływ labradorytu mający rozwijać perspektywę bardziej skłonnym do utwierdzania się w niej.
  • Jaspis krajobrazowy – to połączenie zapewnia, że praca, którą wykonujemy, ma sens i jest w jakiś sposób istotna, co z kolei koi ducha i zapewnia spokojne działanie w stronę obranego celu.
  • Agat – wraz z labradorytem umysł bardzo sprawnie odczytuje mentalne perspektywy, wprawiając człowieka w konkretne stany. I tak np. z czerwonym daje pewność siebie; z pomarańczowym, pozytywne nastawienie; z żółtym – zdecydowanie; z zielonym zapewnia otwartość; z niebieskim, inspirującą wizję (jak u wizjonerów); z fioletowym, przypomina, że chodzi o ducha, dla którego wszystko jest doświadczeniem; z różowym, wprawia w stan błogiego zachwytu.

Czyszczenie i dbanie o labradoryt

Oczyszczanie na świeżym powietrzu, bez bezpośredniej ekspozycji na słońce będzie działało raczej powierzchownie, nie wyczesując zgęstów materii z wewnętrznej struktury labradorytu. Kilka godzin na słońcu jest o wiele bardziej efektywnym sposobem na oczyszczanie i ładowanie, dzięki któremu nawet długo nieużywany labradoryt nabierze wewnętrznego blasku.

Woda w temperaturze pokojowej, zarówno bieżąca, jak i stojąca nie jest zbyt skuteczna, gdyż mimo zmiękczenia zanieczyszczeń, tworzy z nich gęstą zawiesinę powodującą zlepianie i zapychanie linii aurycznych.

Naładowany energią człowieka lub słońca kryształ górski potrafi intensywnie oczyścić labradoryt, wyczochrując go “pod włos” grzebieniem ze swych linii aurycznych.

Labradoryt może także zapchać się od błędnych interpretacji, które zamiast dążyć do rozwiązania, próbują dopatrywać się kolejnych poziomów głębi tego samego problemu. To także wskazówka dla nas, że zbyt mocno naciskamy na minerał, nie będąc gotowym do odpuszczenia naszych racji, wymagając na labradorycie dostosowanie się pod nasze poglądy, do których nie jest przystosowany.

Warto wówczas skorzystać z wyżej wymienionych metod oczyszczania i zrobić sobie przerwę. Dobrze działa także czysta obecność i obserwacja, podczas której stwierdzamy, że nic nie wiemy i daleko nam do wyciągania jakichkolwiek wniosków czy interpretacji z napotykanych doświadczeń. Po takim “resecie” powinien znów poprawnie wskazywać drogę ku pierwotnym wartościom, z których czerpiemy, nie zaś znaczeniu pochodnemu od nich, ustanowionemu na skutek ograniczeń ego.

Podsumowanie

Kamień filozofów może spowodować, że zwątpimy w oczywiste, jednak z pożytkiem dla naszego zrozumienia siebie i otaczającego nas świata. Jest polecany wszystkim badaczom idei i filozofom łaknącym doświadczyć promieni słońca w pochmurny dzień, poprzez przekonanie się, że ono zawsze tam jest i było, niezależnie od kaprysów pogody.

Myśli, z których czerpiemy, już są doskonałe, jednak nasze ograniczone postrzeganie rzuca na nie cień – jest to jednak cień chmur (interpretacji ego), a nie słońca (świadomości).

Więcej na temat mocy kamieni, ich budowy energetycznej oraz specyfikacji aury przeczytasz w serii poświęconej pracy z minerałami: Moc kamieni i kryształów cz. 1: Wprowadzenie.